28 sierpnia

Niedziela.

Wakacje dobiegają końca, więc trzeba będzie pożegnać się ze słoneczną Australią i powrócić do rzeczywistości. Nie narzekam na rzeczywistość, wręcz przeciwnie. Kocham swoje życie, które składa się ze mnie, sklepów, mnóstwa torebek i kilkudziesięciu par butów. W domu czeka na mnie wspaniały starszy brat, który został z dziewczyną w kraju, moje zwierzaki, moi przyjaciele. Tak, za nimi najbardziej tęsknie. Rodzice zapewniają mi ciepło i miłość tutaj, w Australii, lecz nie ma ich, gdy jesteśmy w Polsce. Tam zajmują się sobą, własną pracą, a ja wraz z bratem zajmujemy się sobą. Nie mam pojęcia jak poradziłabym sobie bez niego. Zorientowałam się, że wypadałoby się przedstawić, tak więc jestem Julia, mam 15 lat. Za kilka dni zaczynam ostatnią klasę gimnazjum w prywatnej szkole we Wrocławiu, do której uczęszczam od klasy pierwszej. Co do mojego życia,  jest całkiem normalne, choć zdarzyło mi się napotkać negatywne komentarze, bądź zadziwienie niektórych. Od urodzenia uchodziłam za elegantkę. Obce są mi dresy i szerokie bluzy. Moim mega zainteresowaniem jest literatura i tworzenie własnych tekstów. Nigdzie ich nie publikuję, ponieważ są słabe. Możliwe, że kiedyś o mnie jeszcze usłyszycie. Toster w kuchni sygnalizuje, że już czas spożyć śniadanie. Rodzice pewnie korzystają z tego ostatniego dnia w Australii wylegując się na słońcu na tarasie. O, właśnie odezwał się mój telefon. To Ania, pyta, o której będę w Polsce, chce odebrać mnie z lotniska. Kocham jej troskę, zawsze jest tam, gdzie jej potrzebuję. Myślę, że mogę nazwać siebie mianem szczęśliwej. Mam to, o czym marzę. Pieniądze, rodzinę, miłość, przyjaciół. Mam o co się troszczyć, o co dbać. Wiele przyjemności spotkało mnie w życiu, bóg obdarzył mnie takim talentem jak lekkość pióra. Nie twierdzę, że miałam to od razu. Ja, rodzina i przyjaciele - wszyscy musieliśmy na to zapracować. Nie wiedziałam, że wszystko się zmieni, a moje życie przewróci się o 180 stopni.


1 komentarz:

Łączna liczba wyświetleń