Przepraszam za nieobecność, ale wydarzenia z ostatnich dwóch dni wstrząsnęły mną na tyle, że odpuściłam sobie nawet nałogi, jednym z nich jest komputer. " Julek, musimy porozmawiać " - zaczęła mama dwa dni temu. Nigdy nie widziałam jej w takim nastroju, a jej mina zdradzała wszystko. To musiało być coś poważnego. Grzecznie odłożyłam długopis i pocztówki, które już dawno miały trafić do Polski. Przeszłam z mamą do salonu, nie odrywałam od niej wzroku. Zachowywała się dość dziwnie. Kazała mi usiąść, usiadłam. Przez dłuższą chwilę siedziałyśmy w ciszy. Gdy zaczęła, nie wierzyłam własnym uszom. Jedyne fakty, które trafiały do mnie w tamtym momencie są takie, że nie ma już naszego domu we Wrocławiu. Dostali zlecenie na zburzenie domu, a sąsiedzi podali zły numer, podali nasz numer. Gdy zorientowali się, jak okropną popełnili pomyłkę zadzwonili do taty. Oddadzą nam pieniądze za dom i za wszystko. Siedziałam i słuchałam jak zahipnotyzowana. Tata stwierdził, że nie warto budować domu w tym samym miejscu, a skoro główna siedziba jego firmy jest w Łodzi, więc tam wybudujemy dom. Łzy naszły mi do oczu. W jednej chwili straciłam wszystkie wspomnienia, jakie wiązałam z tym domem. Straciłam dosłownie wszystko - zapach domu, atmosferę, a co najgorsze już tam nie wrócę. A co z przyjaciółmi ? Z moją szkołą ? Nie pytałam o to rodziców, siedziałam wciąż w milczeniu. Dobrze wiedziałam, że to ich najmniejszy problem. Ale czy moje serce pogodzi się z tym rozstaniem? Niemal nierealne zostawić tylu ludzi, którym poświęciło się wszystkie swoje wolne weekendy, powierzyło swoje tajemnice. Do głowy przychodziły mi najczarniejsze myśli. " Przecież znajomości nie da się utrzymać przez internet " powtarzałam w kółko w myślach. Żadne pozytywne myśli nie przychodziły mi do głowy, choć dobrze wiem, że jest ich mnóstwo. Nie uroniłam ani łzy. Wstałam, odwróciłam się twarzą do rodziców. Mama powiedziała dzisiaj, że miałam wzrok, jakby moja dusza opuściła moje ciało. I wiecie co ? Chyba miała rację.
30 sierpnia
Poniedziałek.
Przepraszam za nieobecność, ale wydarzenia z ostatnich dwóch dni wstrząsnęły mną na tyle, że odpuściłam sobie nawet nałogi, jednym z nich jest komputer. " Julek, musimy porozmawiać " - zaczęła mama dwa dni temu. Nigdy nie widziałam jej w takim nastroju, a jej mina zdradzała wszystko. To musiało być coś poważnego. Grzecznie odłożyłam długopis i pocztówki, które już dawno miały trafić do Polski. Przeszłam z mamą do salonu, nie odrywałam od niej wzroku. Zachowywała się dość dziwnie. Kazała mi usiąść, usiadłam. Przez dłuższą chwilę siedziałyśmy w ciszy. Gdy zaczęła, nie wierzyłam własnym uszom. Jedyne fakty, które trafiały do mnie w tamtym momencie są takie, że nie ma już naszego domu we Wrocławiu. Dostali zlecenie na zburzenie domu, a sąsiedzi podali zły numer, podali nasz numer. Gdy zorientowali się, jak okropną popełnili pomyłkę zadzwonili do taty. Oddadzą nam pieniądze za dom i za wszystko. Siedziałam i słuchałam jak zahipnotyzowana. Tata stwierdził, że nie warto budować domu w tym samym miejscu, a skoro główna siedziba jego firmy jest w Łodzi, więc tam wybudujemy dom. Łzy naszły mi do oczu. W jednej chwili straciłam wszystkie wspomnienia, jakie wiązałam z tym domem. Straciłam dosłownie wszystko - zapach domu, atmosferę, a co najgorsze już tam nie wrócę. A co z przyjaciółmi ? Z moją szkołą ? Nie pytałam o to rodziców, siedziałam wciąż w milczeniu. Dobrze wiedziałam, że to ich najmniejszy problem. Ale czy moje serce pogodzi się z tym rozstaniem? Niemal nierealne zostawić tylu ludzi, którym poświęciło się wszystkie swoje wolne weekendy, powierzyło swoje tajemnice. Do głowy przychodziły mi najczarniejsze myśli. " Przecież znajomości nie da się utrzymać przez internet " powtarzałam w kółko w myślach. Żadne pozytywne myśli nie przychodziły mi do głowy, choć dobrze wiem, że jest ich mnóstwo. Nie uroniłam ani łzy. Wstałam, odwróciłam się twarzą do rodziców. Mama powiedziała dzisiaj, że miałam wzrok, jakby moja dusza opuściła moje ciało. I wiecie co ? Chyba miała rację.
Przepraszam za nieobecność, ale wydarzenia z ostatnich dwóch dni wstrząsnęły mną na tyle, że odpuściłam sobie nawet nałogi, jednym z nich jest komputer. " Julek, musimy porozmawiać " - zaczęła mama dwa dni temu. Nigdy nie widziałam jej w takim nastroju, a jej mina zdradzała wszystko. To musiało być coś poważnego. Grzecznie odłożyłam długopis i pocztówki, które już dawno miały trafić do Polski. Przeszłam z mamą do salonu, nie odrywałam od niej wzroku. Zachowywała się dość dziwnie. Kazała mi usiąść, usiadłam. Przez dłuższą chwilę siedziałyśmy w ciszy. Gdy zaczęła, nie wierzyłam własnym uszom. Jedyne fakty, które trafiały do mnie w tamtym momencie są takie, że nie ma już naszego domu we Wrocławiu. Dostali zlecenie na zburzenie domu, a sąsiedzi podali zły numer, podali nasz numer. Gdy zorientowali się, jak okropną popełnili pomyłkę zadzwonili do taty. Oddadzą nam pieniądze za dom i za wszystko. Siedziałam i słuchałam jak zahipnotyzowana. Tata stwierdził, że nie warto budować domu w tym samym miejscu, a skoro główna siedziba jego firmy jest w Łodzi, więc tam wybudujemy dom. Łzy naszły mi do oczu. W jednej chwili straciłam wszystkie wspomnienia, jakie wiązałam z tym domem. Straciłam dosłownie wszystko - zapach domu, atmosferę, a co najgorsze już tam nie wrócę. A co z przyjaciółmi ? Z moją szkołą ? Nie pytałam o to rodziców, siedziałam wciąż w milczeniu. Dobrze wiedziałam, że to ich najmniejszy problem. Ale czy moje serce pogodzi się z tym rozstaniem? Niemal nierealne zostawić tylu ludzi, którym poświęciło się wszystkie swoje wolne weekendy, powierzyło swoje tajemnice. Do głowy przychodziły mi najczarniejsze myśli. " Przecież znajomości nie da się utrzymać przez internet " powtarzałam w kółko w myślach. Żadne pozytywne myśli nie przychodziły mi do głowy, choć dobrze wiem, że jest ich mnóstwo. Nie uroniłam ani łzy. Wstałam, odwróciłam się twarzą do rodziców. Mama powiedziała dzisiaj, że miałam wzrok, jakby moja dusza opuściła moje ciało. I wiecie co ? Chyba miała rację.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

podoba mi się : )
OdpowiedzUsuńWrocław ♥
OdpowiedzUsuń