4 wrzesnia

Sobota.

Dziś miałam zdecydowanie najlepszy nastrój, odkąd przyjechałam do tego miasta. Wszystko wydawało się normalne, aż chciało mi się wyjść z domu na spacer po tych ulicach, które miały jakiś urok. Przebrałam się szybko w jakiś wygodny strój i wyszłam na poranny spacer. Letnie słońce ogrzewało moją skórę. Cieszyłam się każdym krokiem, ten dzień był inny. Patrząc na jeden ze sklepów odzieżowych przypomniała mi się wczorajsza propozycja Michaliny. Zadawałam sobie pytanie, czy pójść w tamto miejsce i poczekać na nią. Zastanawiałam się, czy są tego jakieś minusy, skoro mam dużo czasu, bo najlepsze przyjaciółki stwierdziły, że mnie "wystawią". Ah, nie chciało mi się o tym myśleć. Nie mogłam pojąć, dlaczego nie przyjechały. Przecież przyjaźnimy się od kilku lat, zawsze było kolorowo. To nie możliwe, by znalazły sobie tak szybko nową znajomą, z którą mogłyby się zaprzyjaźnić, chodzić z nią na zakupy i robić imprezy w jej domu. " Pójdę " - stwierdziłam. Przecież Michalina nic mi nie zrobi, a na pewno weźmie ze sobą Julę, więc będę mogła ją bliżej poznać. Miśka ostatnio też wpadła mi do gustu. Jest zawsze wesoła, rozśmiesza grupę, jak przyjdzie co do czego, to osłania Julę. Widać, że się przyjaźnią. Gorzej, jak wezmą ze sobą chłopaków, choć to w takim razie też będę musiała przecierpieć. Było po 12, gdy wróciłam do domu. Trzeba było teraz rozwiązać problem, jakim są pieniądze. Co prawda miałam dużo pieniędzy w portfelu, choć nie chciałam ich wydawać na zachcianki Michaliny, lecz na swoją pasję, jaką jest taniec. Tak, mam zamiar zapisać się na zajęcia taneczne. Co prawda nie rozpatrzyłam do końca tej opcji, ale wszystko jest na dobrej drodze. Mama była w kuchni, wkładała właśnie do piekarnika kurczaka na obiad. Nie wiedziałam jak zacząć. Owijać w bawełnę, czy zacząć od razu? " Mamo, jest sprawa. Idę z koleżankami, można tak powiedzieć chyba, ze szkoły na zakupy. Potrzebuję pieniędzy, a z racji tego, że swoje chcę przekazać na rozwijanie hobby, nie chciałabym ich od razu wydawać ". Stałam zmieszana z wzrokiem wbitym w podłogę. Wybrałam tą drugą opcję, teraz czekałam, aż mama powie zwykłe "nie". W mojej głowie już opracowywałam plan B na zdobycie pieniędzy. " Nowe koleżanki, którym musisz podpasować ? Zauważyłam przed szkołą, że są zupełnie inne niż ty. Jesteś ponad to, by się postawić, choć sobie to wmawiasz ? Nie chciałam, żeby to oskarżycielsko zabrzmiało. Oczywiście córciu dostaniesz te pieniądze, jeśli to Ci pomoże zdobyć sympatię nowych znajomych, lecz na przyszłość pamiętaj, żeby rozkładać swoje oszczędności, by starczało Ci na wszystko. Weź ile Ci potrzeba ze schowka, tylko nie za dużo, myślę, że odpowiedzialnie nimi zagospodarujesz" - odpowiedziała, po czym odwróciła się z powrotem do kurczaka. " No idź już, co tak stoisz " - usłyszałam po chwili. Zamarłam, autentycznie zamarłam. Odwróciłam się na palcu i spowolnionym krokiem podążyłam do biura mamy, gdzie był schowek na pieniądze. Przecież rodzice nigdy mnie nie zauważali. Przecież nie okazywali miłości, a co dopiero zrozumienia. Czy to mama się zmieniła, czy ja? To pytanie było motywem dnia. Możliwe, że to ja się zmieniłam. Przeleciały mi przed oczami wszystkie chwile we Wrocławiu. Nigdy nie pytałam mamy o zdanie, nigdy się nie żaliłam. Nigdy nie prosiłam rodziców o pieniądze, nie prosiłam taty o wspólne wyjazdy. Miałam wszystko, lecz nie dziękowałam. Dlaczego? Doszłam do wniosku, że mam najlepszą rodzinę, jaką można sobie wymarzyć, a tego nie doceniałam. Wyjmując pieniądze rozmyślałam. Po chwili zamknęłam schowek i pobiegłam do kuchni. Rzuciłam się na mamę z ramionami ze łzami w oczach. " Przepraszam, że nigdy tego wszystkiego nie doceniałam. Kocham Cię. ". Mama również się rozpłakała. Czyżby aż 15 lat czekała na tę chwilę? Pół godziny później wychodziłam już z domu. Miałam 10 minut na to, by dojść do parku. Byłam punktualnie. Czekali tam na mnie już Michalina, Jula, Dominik i Mateusz. " No, masz szczęście, punktualnie, a teraz pójdziemy na małe zakupy. Zaczniemy zmiany, musisz się zmienić. " - usłyszałam od Michaliny, po czym cała grupa ruszyła w kierunku ulicy, która nie była mi znajoma. Podążyłam za nimi. Po pięciu minutach Jula otworzyła drzwi sklepu odzieżowego, do którego wszyscy weszliśmy. Czego innego mogłam się spodziewać?  Szerokie spodnie i rurki z niskim krokiem. Szerokie koszulki i topy z nadrukami. Te czapki z prostymi daszkami, jak się dowiedziałam od Mateusza - Cap'y. " Wybieraj coś, zobaczymy twój gust ". Przeszłam się po sklepie. Wzięłam bluzę z nike, spodobała mi się. Wąskie dresy z szerokim krokiem, Cap w kratkę, Basketball Shoe nike i deskorolkę, na którą namówił mnie Mateusz. Własnie, Mateusz. Dowiedziałam się, że Mateusz jest z Julą, a Michalina z Dominikiem. Michalina z Dominikiem zachowywali się okropnie, co chwila się całowali, on trzymał ją za pośladki, ona wkładała mu dłonie do tylnych kieszeni spodni, czasem łapał ją za piersi. Jula z Mateuszem zachowywali się naturalnie. Uśmiechali się do siebie, trzymali za ręce, wyglądali wspaniale. Zazdrościłam jej Mateusza, był przystojny, taki czuły, stwierdziłam to po słowach, jakie wypowiadał do Juli, do mnie, do przyjaciół. Zabawny, jak Michalina często się śmiał. Przyznam, że zauroczyłam się w nim, choć wcześniej go nie zauważałam. Gdy wyszłam przebrana z garderoby właśnie na niego spojrzałam, chciałam poznać jego opinię. Uśmiechnął się, gdy tylko mnie zobaczył, Jula również się uśmiechnęła. Michalina i Dominik mieli miny na kwintę. " To nie jest złe, ale mogło być lepiej, teraz idziemy na następne zakupy, przebieraj się. " - zwróciła się do mnie Miśka. Że słucham? Że co przepraszam? Czy ona mną pomiata? Weszłam do garderoby i przemyślałam, co powiedzieć jej po wyjściu. Gdy zapłaciłam za wszystkie ciuchy i wyszliśmy ze sklepu, skierowałam się w przeciwną stronę, niż reszta grupy. Michalina zapytała głośno, gdzie idę. " Nie mam zamiaru wysłuchiwać, jak mną pomiatasz, a styl mi się podoba, może go zmienię, cześć ". Wyglądała na mega wkurzoną, Dominik zaczął ją całować po szyi, odepchnęła go. Michała na chwilę wmurowało, lecz Jula mrugnęła. Tak, mrugnęła. Wtedy się odwróciłam i podążyłam do domu. Przemyślałam sprawę po drodze. Może jednak powinnam się im postawić, chociaż polubiłam Julę i Mateusza, nie wiem czy to odwzajemnili. Trudno, przecież nie tylko oni są wyjątkowi. Reszta klasy próbowała do mnie zagadać poprzedniego dnia, lecz ja odszyłam się od nich, bałam się kłopotów. Może trzeba będzie ponieść się fali i poznać nowych ludzi, zafascynować się nimi. Po południu poszłam z mamą na zakupy jeszcze raz. Rozumiała, dlaczego chcę się zmienić, lecz nie mogła pojąć tego, dlaczego tak szybko wróciłam z zakupów ze znajomymi i chciałam pójść z nią. Wytłumaczyłam jej, że postawiłam się im, że nie chciałam być pomiatana i sama się zmienię, dla siebie. Dzięki tej zmianie mogę przecież znaleźć innych przyjaciół. Byłyśmy na zakupach pieszo, także wróciłyśmy do domu z rękami pełnymi toreb. Potem bardzo bolały nas ręce i nogi, ale opłacało się. Rzucając wszystkie torby na moje łóżko rzuciłyśmy się na nie. Kocham ją, kocham mamę. Jest teraz największym oparciem, dzięki niej zapomniałam o wszystkich cierpieniach każdego dnia. " Kocham Cię, skarbie " - przerwały mi przemyślenia jej słowa, wydyszane ze zmęczenia, z troską, pełne szczerości. Lubię to.

Metamorfoza:


________________________________________________________________________

Jula zaczyna nowe życie w nowym środowisku. Zmieniła się. Co przyniesie jej jutrzejszy dzień? Od dziś przyjmuję propozycje o dalsze dzieje Juli. Mam już kilka pomysłów, lecz daje szansę waszej wyobraźni.  Zapraszam, piszcie w komentarzach propozycje dotyczący jutrzejszego dnia Juli. Na pewno je rozpatrzę i wybiorę. Propozycje na niedzielę przyjmuję do jutra wieczora. Jeśli nie będzie chętnych akcja zostanie odwołana. Zapraszam! :)

4 komentarze:

  1. ja dam Ci wolną rękę abyś mogła ponieść się fantazji : ) wpis jak zwykle świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. to może niech idzie do `skateparku` z znajomymi ;D Twoje pomysły są świetne ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nic nie zasugeruję. zdaję się na Ciebie, mistrzu. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako że nie widzę więcej propozycji i nie wiem, czy się spodziewać następnych, zamykam konkurs. :) Eliza, dołączę do niedzieli twoją propozycję. :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń