Wstałam uśmiechnięta. Nie wiedziałam, co czeka mnie tego dnia, lecz cieszyłam się zmianą, podobało mi się to, choć na początku przyznaję, byłam temu przeciwna. Te wszystkie bluzy, szerokie spodnie, luźne buty, to wszystko miało jakiś urok. Wkładając na siebie koszulkę pomyślałam o Mateuszu. Czy on na prawdę kocha Julę? Tak bardzo chciałabym, by tak nie było. Przez całą noc myślałam o nim. U mnie tak jest, miłość przychodzi z dnia na dzień, tak trudno się od tego powstrzymać. Marzyłam, by znaleźć się w jego objęciach, zatonąć w bluzie o tak męskim zapachu. Moje przemyślenia przerwał ktoś wchodzący do pokoju. Byłam prawie naga, zaczęłam piszczeć. Gdy dotarło w końcu, że to mój starszy brat, Maciek, zaczęłam się śmiać. Padłam na łóżko. Podszedł i usiadł obok mnie. Przez chwilę zapomniałam o Mateuszu i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Maciek dopiero teraz pojawił się w nowym domu, gdzie się wcześniej do cholery podziewał? Tak zajęta byłam własnymi problemami, że o tym w zupełności zapomniałam. Był pełnoletni, miał 19 lat, to fakt. Ale jeszcze nie wyprowadził się z domu, gdzie był? Moje serce pełne troski miało zaraz pęknąć. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy po zadaniu pytania, które dręczyło mnie w myśli, usłyszałam tak zaskakującą odpowiedź. Cały ten czas spędził u kumpla po tym, jak zostawiła go dziewczyna. Dlaczego? - zapytałam. Nie potrafił odnaleźć odpowiedzi. Spuścił głowę, wbił wzrok w podłogę. Przytuliłam się do niego, wiem że to lubił. Odwzajemnił uścisk, trwaliśmy tak przez chwilę. Gdy puścił mnie z objęć, zapytał, co u mnie. Opowiedziałam mu o ostatnich dniach, o mojej zmianie. Ucieszył się. W końcu jesteś podobna do mnie, moja krew. - stwierdził, gdy zobaczył moją garderobę po metamorfozie. Roześmiałam się, dorzuciłam jeszcze czułe " Kocham Cię " i razem udaliśmy się na śniadanie. Rodzice mieli dziś równie dobry chumor jak ja, jak brat. Wszyscy ze śmiechem przy rozomowach spędziliśmy całą godzinę przy stole. Po śniadaniu złapałam w rękę torbę, ucałowałam mamę, tatę oraz Maćka na do widzenia i wybiegłam z domu. Dobrze działa na mnie tutejsze słońce, już to zauważyłam. Wybrałam się na spacer pod przystanek autobusowy i udałam się pod Manufakturę. Wzięłam swoje pieniądze, stwierdziłam, że na szkołę tańca zostanę jeszcze odłożyć, patrząc na moje dochody tygodniowe. Cwaniak. Przeszłam się po sklepach, kupiłam kilka ciuchów. Atmosfera, jaka tu panowała, przerażała mnie, a zarazem rozluźniała. Nigdy tam nie byłam, ale słyszałam, że jest dość fajnie. I było. Po trzech godzinach zmęczona udałam się do bufetu przy wewnętrznym placu zabaw, by zamówić sobie espresso. Dostałam swoją ulubioną kawę i piłam, delektując się i obserwując ludzi przechodzących obok. Gdy poczułam dotyk dłoni na moim prawym ramienu, niemal przewróciłam filiżankę. Opanowałam pisk. To był Dominik, co już było dziwne. Najdziwniejsze jednak było to, że był sam. Patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem, zbyt czułym, jak na zwykłego znajomego, zbyt ciekawym mnie. Zdziwiło go pewnie to, co zrobiłam, ale odwróciłam się do swojej kawy i upijając łyk, kazałam mu siadać. Musiałam odczekać chwilę, zanim usłyszałam, jak siada obok. Nie patrzyłam w jego stronę. Siedzieliśmy tak kilka chwil, widocznie zaczął się już niecierpliwić. Odchrząknął raz, drugi, nie reagowałam. W końcu nie wytrzymał. Powiedział, że mu się podobam, że fajna dupa ze mnie, że wie, że mnie kręci. Zapewniał, że jest tego pewny, oraz że jest gotowy na wszystko. Roześmiałam się. Przecież to XXI wiek. Czego innego mogłam się spodziewać po chłopaku, któremu się spodobam? Zaproponował mi spacer, powiedział, że odprowadzi mnie do domu. To trochę daleko, lecz zgodziłam się. Zabrałam torbę, rozejrzałam się, czy niczego nie zostawiłam i podążyłam za nim w kierunku drzwi. Co mnie podkusiło, by mu ufać? Przechadzaliśmy się po ulicach miasta Łódź dość długo. W końcu od mojego domu nie oddzielało nas kilka metrów, a kilometry. Rozmawialiśmy o wszystkim. O przyczynie mojego przybycia, o moim mieszkaniu, o jego rodzinie. Gdy doszliśmy do tematu związku Juli z Mateuszem, nie wiedziałam, czy słuchać, czy przepuszczać to mimo uszu. Bolało, bo przeiceż miłość już mnie zaatakowała. W końcu doszliśmy do tematu mojego związku, którego nie było, właściwie to był, ale to już stara historia, nasz kontakt się urwał. Mój związek z Michaliną jest skomplikowany. - zaczął. Mówił, jak im się nie układa, w końcu zaczął ją wyzywać od ździr i suk. Byłam oburzona. Po mojej głowie krążyło milnion myśli. Jak możesz tak o niej mówić? Czy ona coś złego Ci zrobiła? Ona Cię kocha, wariacie. - wykrzyczałam. Pierwsze co zrobił, to rozejrzał się po okolicy, by sprawdzić, czy nikt nie słyszał, jak mniemam. Miał pecha, słyszało to kilka osób, dawali to po sobie znać przestraszonymi minami. Gdy ochłonął, złapał mnie mocno za ramię i zaciągnął w jakąś ciemną ulicę. Nie wiedziałam co robić, nie mogłam oswobodzić się z jego uścisku, był tak silny. Przycisnął mnie do ściany, przybliżył się. Zaczął od tego, że to mnie właśnie pragnie, że nie może się mnie oprzeć i wie, że to odwzajemniam. Po tym świńsko mnie wyzywał. Poczułam jego ciepłą dłoń pod bluzą, schodziła coraz niżej. Przeszedł na przednią stronę mojego ciała, nie spuszczał wzroku z mojej twarzy. Gdy ręką próbował odchylić mi spodnie odrzuciłam go od siebie gwałtownie. Psychopata! - zawołałam i pobiegłam jak najprędzej. Jakie szczęście, że byłam dość blisko domu. Biegłam wciąż, nie odwracałam się za siebie. Przez głowę przelatywały mi wczorajsze obrazy, czyny jego i Michaliny, co robili w tym sklepie, poza tym sklepem. Ona go kocha, jak on mógł tak postąpić? A ja? Jak ja będę wyglądała w jej oczach, jeśli się o tym dowie? Nie, to ja muszę jej o tym powiedzieć! Musi wiedzieć o tym, co Dominik robi za jej plecami! To straszne! Wpadłam do domu jak torpeda. Pierwsze, co chciałam zrobić, to rzucić się mamie w ramiona i wykrzyczeć, że chcę stąd wyjechać, że boję się przechadzać ulicami tego miasta. Stanęłam w przedpokoju i uderzyłam się pocno w policzek. Co ty wyprawiasz? Przecież trzeba to wyjaśnić. Nie zostawię tej sprawy od tak. Nie dam mu satysfakcji tego czynu, pewnie chciał mnie tym stąd przepędzić. Nie uda mu się! Jestem silniejsza, odkąd tu przyjechałam, nabrałam odwagi i pewności siebie. Jul, jak ty wyglądasz. Co się stało? Dziewczyno, ducha zobaczyłaś czy co. Chodź no do mnie. - do holu wszedł brat, wypowiadając te słowa podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak powinnam zawalczyć.
5 wrzesnia
Niedziela
Wstałam uśmiechnięta. Nie wiedziałam, co czeka mnie tego dnia, lecz cieszyłam się zmianą, podobało mi się to, choć na początku przyznaję, byłam temu przeciwna. Te wszystkie bluzy, szerokie spodnie, luźne buty, to wszystko miało jakiś urok. Wkładając na siebie koszulkę pomyślałam o Mateuszu. Czy on na prawdę kocha Julę? Tak bardzo chciałabym, by tak nie było. Przez całą noc myślałam o nim. U mnie tak jest, miłość przychodzi z dnia na dzień, tak trudno się od tego powstrzymać. Marzyłam, by znaleźć się w jego objęciach, zatonąć w bluzie o tak męskim zapachu. Moje przemyślenia przerwał ktoś wchodzący do pokoju. Byłam prawie naga, zaczęłam piszczeć. Gdy dotarło w końcu, że to mój starszy brat, Maciek, zaczęłam się śmiać. Padłam na łóżko. Podszedł i usiadł obok mnie. Przez chwilę zapomniałam o Mateuszu i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Maciek dopiero teraz pojawił się w nowym domu, gdzie się wcześniej do cholery podziewał? Tak zajęta byłam własnymi problemami, że o tym w zupełności zapomniałam. Był pełnoletni, miał 19 lat, to fakt. Ale jeszcze nie wyprowadził się z domu, gdzie był? Moje serce pełne troski miało zaraz pęknąć. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy po zadaniu pytania, które dręczyło mnie w myśli, usłyszałam tak zaskakującą odpowiedź. Cały ten czas spędził u kumpla po tym, jak zostawiła go dziewczyna. Dlaczego? - zapytałam. Nie potrafił odnaleźć odpowiedzi. Spuścił głowę, wbił wzrok w podłogę. Przytuliłam się do niego, wiem że to lubił. Odwzajemnił uścisk, trwaliśmy tak przez chwilę. Gdy puścił mnie z objęć, zapytał, co u mnie. Opowiedziałam mu o ostatnich dniach, o mojej zmianie. Ucieszył się. W końcu jesteś podobna do mnie, moja krew. - stwierdził, gdy zobaczył moją garderobę po metamorfozie. Roześmiałam się, dorzuciłam jeszcze czułe " Kocham Cię " i razem udaliśmy się na śniadanie. Rodzice mieli dziś równie dobry chumor jak ja, jak brat. Wszyscy ze śmiechem przy rozomowach spędziliśmy całą godzinę przy stole. Po śniadaniu złapałam w rękę torbę, ucałowałam mamę, tatę oraz Maćka na do widzenia i wybiegłam z domu. Dobrze działa na mnie tutejsze słońce, już to zauważyłam. Wybrałam się na spacer pod przystanek autobusowy i udałam się pod Manufakturę. Wzięłam swoje pieniądze, stwierdziłam, że na szkołę tańca zostanę jeszcze odłożyć, patrząc na moje dochody tygodniowe. Cwaniak. Przeszłam się po sklepach, kupiłam kilka ciuchów. Atmosfera, jaka tu panowała, przerażała mnie, a zarazem rozluźniała. Nigdy tam nie byłam, ale słyszałam, że jest dość fajnie. I było. Po trzech godzinach zmęczona udałam się do bufetu przy wewnętrznym placu zabaw, by zamówić sobie espresso. Dostałam swoją ulubioną kawę i piłam, delektując się i obserwując ludzi przechodzących obok. Gdy poczułam dotyk dłoni na moim prawym ramienu, niemal przewróciłam filiżankę. Opanowałam pisk. To był Dominik, co już było dziwne. Najdziwniejsze jednak było to, że był sam. Patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem, zbyt czułym, jak na zwykłego znajomego, zbyt ciekawym mnie. Zdziwiło go pewnie to, co zrobiłam, ale odwróciłam się do swojej kawy i upijając łyk, kazałam mu siadać. Musiałam odczekać chwilę, zanim usłyszałam, jak siada obok. Nie patrzyłam w jego stronę. Siedzieliśmy tak kilka chwil, widocznie zaczął się już niecierpliwić. Odchrząknął raz, drugi, nie reagowałam. W końcu nie wytrzymał. Powiedział, że mu się podobam, że fajna dupa ze mnie, że wie, że mnie kręci. Zapewniał, że jest tego pewny, oraz że jest gotowy na wszystko. Roześmiałam się. Przecież to XXI wiek. Czego innego mogłam się spodziewać po chłopaku, któremu się spodobam? Zaproponował mi spacer, powiedział, że odprowadzi mnie do domu. To trochę daleko, lecz zgodziłam się. Zabrałam torbę, rozejrzałam się, czy niczego nie zostawiłam i podążyłam za nim w kierunku drzwi. Co mnie podkusiło, by mu ufać? Przechadzaliśmy się po ulicach miasta Łódź dość długo. W końcu od mojego domu nie oddzielało nas kilka metrów, a kilometry. Rozmawialiśmy o wszystkim. O przyczynie mojego przybycia, o moim mieszkaniu, o jego rodzinie. Gdy doszliśmy do tematu związku Juli z Mateuszem, nie wiedziałam, czy słuchać, czy przepuszczać to mimo uszu. Bolało, bo przeiceż miłość już mnie zaatakowała. W końcu doszliśmy do tematu mojego związku, którego nie było, właściwie to był, ale to już stara historia, nasz kontakt się urwał. Mój związek z Michaliną jest skomplikowany. - zaczął. Mówił, jak im się nie układa, w końcu zaczął ją wyzywać od ździr i suk. Byłam oburzona. Po mojej głowie krążyło milnion myśli. Jak możesz tak o niej mówić? Czy ona coś złego Ci zrobiła? Ona Cię kocha, wariacie. - wykrzyczałam. Pierwsze co zrobił, to rozejrzał się po okolicy, by sprawdzić, czy nikt nie słyszał, jak mniemam. Miał pecha, słyszało to kilka osób, dawali to po sobie znać przestraszonymi minami. Gdy ochłonął, złapał mnie mocno za ramię i zaciągnął w jakąś ciemną ulicę. Nie wiedziałam co robić, nie mogłam oswobodzić się z jego uścisku, był tak silny. Przycisnął mnie do ściany, przybliżył się. Zaczął od tego, że to mnie właśnie pragnie, że nie może się mnie oprzeć i wie, że to odwzajemniam. Po tym świńsko mnie wyzywał. Poczułam jego ciepłą dłoń pod bluzą, schodziła coraz niżej. Przeszedł na przednią stronę mojego ciała, nie spuszczał wzroku z mojej twarzy. Gdy ręką próbował odchylić mi spodnie odrzuciłam go od siebie gwałtownie. Psychopata! - zawołałam i pobiegłam jak najprędzej. Jakie szczęście, że byłam dość blisko domu. Biegłam wciąż, nie odwracałam się za siebie. Przez głowę przelatywały mi wczorajsze obrazy, czyny jego i Michaliny, co robili w tym sklepie, poza tym sklepem. Ona go kocha, jak on mógł tak postąpić? A ja? Jak ja będę wyglądała w jej oczach, jeśli się o tym dowie? Nie, to ja muszę jej o tym powiedzieć! Musi wiedzieć o tym, co Dominik robi za jej plecami! To straszne! Wpadłam do domu jak torpeda. Pierwsze, co chciałam zrobić, to rzucić się mamie w ramiona i wykrzyczeć, że chcę stąd wyjechać, że boję się przechadzać ulicami tego miasta. Stanęłam w przedpokoju i uderzyłam się pocno w policzek. Co ty wyprawiasz? Przecież trzeba to wyjaśnić. Nie zostawię tej sprawy od tak. Nie dam mu satysfakcji tego czynu, pewnie chciał mnie tym stąd przepędzić. Nie uda mu się! Jestem silniejsza, odkąd tu przyjechałam, nabrałam odwagi i pewności siebie. Jul, jak ty wyglądasz. Co się stało? Dziewczyno, ducha zobaczyłaś czy co. Chodź no do mnie. - do holu wszedł brat, wypowiadając te słowa podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak powinnam zawalczyć.
Wstałam uśmiechnięta. Nie wiedziałam, co czeka mnie tego dnia, lecz cieszyłam się zmianą, podobało mi się to, choć na początku przyznaję, byłam temu przeciwna. Te wszystkie bluzy, szerokie spodnie, luźne buty, to wszystko miało jakiś urok. Wkładając na siebie koszulkę pomyślałam o Mateuszu. Czy on na prawdę kocha Julę? Tak bardzo chciałabym, by tak nie było. Przez całą noc myślałam o nim. U mnie tak jest, miłość przychodzi z dnia na dzień, tak trudno się od tego powstrzymać. Marzyłam, by znaleźć się w jego objęciach, zatonąć w bluzie o tak męskim zapachu. Moje przemyślenia przerwał ktoś wchodzący do pokoju. Byłam prawie naga, zaczęłam piszczeć. Gdy dotarło w końcu, że to mój starszy brat, Maciek, zaczęłam się śmiać. Padłam na łóżko. Podszedł i usiadł obok mnie. Przez chwilę zapomniałam o Mateuszu i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Maciek dopiero teraz pojawił się w nowym domu, gdzie się wcześniej do cholery podziewał? Tak zajęta byłam własnymi problemami, że o tym w zupełności zapomniałam. Był pełnoletni, miał 19 lat, to fakt. Ale jeszcze nie wyprowadził się z domu, gdzie był? Moje serce pełne troski miało zaraz pęknąć. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy po zadaniu pytania, które dręczyło mnie w myśli, usłyszałam tak zaskakującą odpowiedź. Cały ten czas spędził u kumpla po tym, jak zostawiła go dziewczyna. Dlaczego? - zapytałam. Nie potrafił odnaleźć odpowiedzi. Spuścił głowę, wbił wzrok w podłogę. Przytuliłam się do niego, wiem że to lubił. Odwzajemnił uścisk, trwaliśmy tak przez chwilę. Gdy puścił mnie z objęć, zapytał, co u mnie. Opowiedziałam mu o ostatnich dniach, o mojej zmianie. Ucieszył się. W końcu jesteś podobna do mnie, moja krew. - stwierdził, gdy zobaczył moją garderobę po metamorfozie. Roześmiałam się, dorzuciłam jeszcze czułe " Kocham Cię " i razem udaliśmy się na śniadanie. Rodzice mieli dziś równie dobry chumor jak ja, jak brat. Wszyscy ze śmiechem przy rozomowach spędziliśmy całą godzinę przy stole. Po śniadaniu złapałam w rękę torbę, ucałowałam mamę, tatę oraz Maćka na do widzenia i wybiegłam z domu. Dobrze działa na mnie tutejsze słońce, już to zauważyłam. Wybrałam się na spacer pod przystanek autobusowy i udałam się pod Manufakturę. Wzięłam swoje pieniądze, stwierdziłam, że na szkołę tańca zostanę jeszcze odłożyć, patrząc na moje dochody tygodniowe. Cwaniak. Przeszłam się po sklepach, kupiłam kilka ciuchów. Atmosfera, jaka tu panowała, przerażała mnie, a zarazem rozluźniała. Nigdy tam nie byłam, ale słyszałam, że jest dość fajnie. I było. Po trzech godzinach zmęczona udałam się do bufetu przy wewnętrznym placu zabaw, by zamówić sobie espresso. Dostałam swoją ulubioną kawę i piłam, delektując się i obserwując ludzi przechodzących obok. Gdy poczułam dotyk dłoni na moim prawym ramienu, niemal przewróciłam filiżankę. Opanowałam pisk. To był Dominik, co już było dziwne. Najdziwniejsze jednak było to, że był sam. Patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem, zbyt czułym, jak na zwykłego znajomego, zbyt ciekawym mnie. Zdziwiło go pewnie to, co zrobiłam, ale odwróciłam się do swojej kawy i upijając łyk, kazałam mu siadać. Musiałam odczekać chwilę, zanim usłyszałam, jak siada obok. Nie patrzyłam w jego stronę. Siedzieliśmy tak kilka chwil, widocznie zaczął się już niecierpliwić. Odchrząknął raz, drugi, nie reagowałam. W końcu nie wytrzymał. Powiedział, że mu się podobam, że fajna dupa ze mnie, że wie, że mnie kręci. Zapewniał, że jest tego pewny, oraz że jest gotowy na wszystko. Roześmiałam się. Przecież to XXI wiek. Czego innego mogłam się spodziewać po chłopaku, któremu się spodobam? Zaproponował mi spacer, powiedział, że odprowadzi mnie do domu. To trochę daleko, lecz zgodziłam się. Zabrałam torbę, rozejrzałam się, czy niczego nie zostawiłam i podążyłam za nim w kierunku drzwi. Co mnie podkusiło, by mu ufać? Przechadzaliśmy się po ulicach miasta Łódź dość długo. W końcu od mojego domu nie oddzielało nas kilka metrów, a kilometry. Rozmawialiśmy o wszystkim. O przyczynie mojego przybycia, o moim mieszkaniu, o jego rodzinie. Gdy doszliśmy do tematu związku Juli z Mateuszem, nie wiedziałam, czy słuchać, czy przepuszczać to mimo uszu. Bolało, bo przeiceż miłość już mnie zaatakowała. W końcu doszliśmy do tematu mojego związku, którego nie było, właściwie to był, ale to już stara historia, nasz kontakt się urwał. Mój związek z Michaliną jest skomplikowany. - zaczął. Mówił, jak im się nie układa, w końcu zaczął ją wyzywać od ździr i suk. Byłam oburzona. Po mojej głowie krążyło milnion myśli. Jak możesz tak o niej mówić? Czy ona coś złego Ci zrobiła? Ona Cię kocha, wariacie. - wykrzyczałam. Pierwsze co zrobił, to rozejrzał się po okolicy, by sprawdzić, czy nikt nie słyszał, jak mniemam. Miał pecha, słyszało to kilka osób, dawali to po sobie znać przestraszonymi minami. Gdy ochłonął, złapał mnie mocno za ramię i zaciągnął w jakąś ciemną ulicę. Nie wiedziałam co robić, nie mogłam oswobodzić się z jego uścisku, był tak silny. Przycisnął mnie do ściany, przybliżył się. Zaczął od tego, że to mnie właśnie pragnie, że nie może się mnie oprzeć i wie, że to odwzajemniam. Po tym świńsko mnie wyzywał. Poczułam jego ciepłą dłoń pod bluzą, schodziła coraz niżej. Przeszedł na przednią stronę mojego ciała, nie spuszczał wzroku z mojej twarzy. Gdy ręką próbował odchylić mi spodnie odrzuciłam go od siebie gwałtownie. Psychopata! - zawołałam i pobiegłam jak najprędzej. Jakie szczęście, że byłam dość blisko domu. Biegłam wciąż, nie odwracałam się za siebie. Przez głowę przelatywały mi wczorajsze obrazy, czyny jego i Michaliny, co robili w tym sklepie, poza tym sklepem. Ona go kocha, jak on mógł tak postąpić? A ja? Jak ja będę wyglądała w jej oczach, jeśli się o tym dowie? Nie, to ja muszę jej o tym powiedzieć! Musi wiedzieć o tym, co Dominik robi za jej plecami! To straszne! Wpadłam do domu jak torpeda. Pierwsze, co chciałam zrobić, to rzucić się mamie w ramiona i wykrzyczeć, że chcę stąd wyjechać, że boję się przechadzać ulicami tego miasta. Stanęłam w przedpokoju i uderzyłam się pocno w policzek. Co ty wyprawiasz? Przecież trzeba to wyjaśnić. Nie zostawię tej sprawy od tak. Nie dam mu satysfakcji tego czynu, pewnie chciał mnie tym stąd przepędzić. Nie uda mu się! Jestem silniejsza, odkąd tu przyjechałam, nabrałam odwagi i pewności siebie. Jul, jak ty wyglądasz. Co się stało? Dziewczyno, ducha zobaczyłaś czy co. Chodź no do mnie. - do holu wszedł brat, wypowiadając te słowa podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak powinnam zawalczyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dominik samo zuo, lubię zuo :*
OdpowiedzUsuńna dobro też przyjdzie czas, na razie zuo :)
OdpowiedzUsuńświetne!
OdpowiedzUsuń